O autorze
Kulinarny blog z prostymi przepisami, ktore prawie zawsze gotują się około 45 minut.
Pomysły na wspólne posiłki, gotowanie z dziećmi i bez dzieci, spędzanie czasu przy przygotowywaniu jedzenia i zwracanie uwagi na to, co leży na talerzu i dlaczego. A przy okazji parę klasyków z międzynarodowej kuchni, nierzadko w uproszczonych wersjach. Autorka bloga wraz z fotografką Gosią Wieruszewską wydała niedawno książkę pt. „Pysznie bez glutenu”.

Dzień Teściowej - jak zapunktować u Mamusi?

Tort bezowy dla teściowej
Tort bezowy dla teściowej Grażyna Bober-Bruijn
Teściowa to taka instytucja, że jak już ją masz, to albo masz szczęście albo go nie masz. Ale teściową masz zawsze. Nieważne, który wypadek u was wystąpił, zawsze dobrze jest upiec coś dla Mamusi. Można to rozpatrzyć na dwa sposoby. Jeśli masz szczęście, to twój tort tylko tę miłość Teściowej do Ciebie pogłębi, a nigdy nie wiadomo, kiedy ta głębia może być potrzebna... Jeśli natomiast szczęścia nie masz, to możliwe, że ten mały słodki torcik zadzierzgnie coś, co do tej pory było nie do pomyślenia... W każdym razie, warto spróbować. Nie ma nic do stracenia, jak to mawiają w innych językach, jest to win-win situation.

Jeśli tak się zdarzyło, że nie masz teściowej, to upiecz ten torcik dla jakiejś innej miłej damy i u niej też na pewno zapunktujesz.

Dobra, to na 2 bezowe blaty potrzebujemy:

4 białka
180 gr cukru
1 łyżeczka octu winnego
1 łyżeczka mąki ziemniaczanej

Piekarnik nastawiamy na 120 stopni, bez termoobiegu!

Białka ubijamy na sztywną pianę i pod koniec ubijania dosypujemy cukier, ale nie na raz tylko powiedzmy w trzech partiach. Na koniec jeszcze ocet i mąka ziemniaczana.
Na papierze do pieczenia odrysowujemy dwa kółka od talerza śniadaniowego. Kółka wypełniamy od środka piękną perłową masą z białek (nie musi być zupełnie równo).
Blachę wkładamy do piekarnika na półtorej godziny. Jeśli zostanie Wam trochę masy białkowej, można gdzieś z boku albo na osobnej blaszce wydusić (np. woreczkiem z uciętym jednym końcem albo rękawem piekarniczym) parę małych bez.
Po upieczeniu wyciągamy blaty bezowe z piekarnika i studzimy.

Zabieramy się za krem i dekorację:

250 gr serka mascarpone
150-200 ml kremówki
2-3 łyżek cukru pudru

1 kubek świeżych truskawek
garść świeżych malin

Kremówkę ubijamy, a pod koniec dodajemy cukier puder. Mascarpone rozrabiamy mikserem w osobnej misce i bardzo wolno, partiami, dodajemy ubitą śmietanę, mieszamy chwilę, ale nie za długo.

Truskawki myjemy i kroimy na kawałki, maliny tylko myjemy.

Bierzemy blat bezowy, kładziemy na jakiś piękny talerz w kwiaty, i układamy połowę kremu ( na blacie). Sypiemy garść truskawek, wbijamy je głęboko w krem i przykrywamy drugim blatem, na który wykładamy resztę kremu. Nie starajcie się za bardzo, żeby było równo. Na koniec posypcie wszystko malinami i resztą truskawek i może tymi malutkimi bezami, istnieje duże prawdopodobieństwo, że teściowa uzna je za „śliczne”.
Zawsze można ten pierwszy blat bezowy posmarować pysznym lemon curd i dopiero na to dać krem. To wtedy jeśli nie chcecie przesłodzić sytuacji, czego Wam nie życzę. Aha, jeszcze jedno, przestrzegam przed mrożonymi owocami, mogą zepsuć reputację.

Pozdrawiam wszystkie Teściowe!
Trwa ładowanie komentarzy...